Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
czwartek, 28 stycznia 2010

Prezydent Indonezji broni się przed zarzutami o korupcję, nagrywając... płytę z muzyką pop.

„Chociaż jest trudno, muszę przez to przejść/ Wybrałem ścieżkę, w którą wierzę/ Nie forsuję rzeczy niemożliwych/ Moje życie musi być uczciwe i prawe" - śpiewa 61-letni prezydent Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono w tytułowym utworze albumu „Jestem pewien, że tam dotrę”.

Płyta z dziewięcioma piosenkami skomponowanymi i zaśpiewanymi przez prezydenta ukazała się w Indonezji w niedzielę. Została nagrana z udziałem najlepszych indonezyjskich muzyków popowych i zaaranżowana z użyciem instrumentów z niemal wszystkich najważniejszych wysp archipelagu.

W tekście na okładce albumu prezydent wyjaśnia, że „w służbie krajowi, często w swym czasie wolnym od pracy wyraża swoje uczucia w formie sztuki”. „Te piosenki zostały zainspirowane przekonaniem, że przeznaczenie narodu mogą zmienić tylko jego dzieci” - dodaje prezydent.

Śpiewający przywódca jest czterogwiazdkowym generałem i od 2004 r. nieprzerwanie rządzi największym krajem muzułmańskim na świecie. To niełatwa do rządzenia ziemia - Indonezja to 18 108 wysp, z czego zamieszkanych jest ok. 6 tys. To także beczka prochu, pod którą tlą się liczne separatyzmy, penetrowana bezlitośnie przez islamskich terrorystów i radykałów. To także jedno z najbardziej skorumpowanych państw na świecie, raz po raz dotykane kataklizmami w rodzaju tsunami, które kosztowało życie 130 tys. ludzi.

Latem 2009 r. generał wygrał reelekcję, pokonując w wyborach byłą prezydent Megawati Sukarnoputri, z którą sześć lat temu zerwał, rezygnując z teki ministra bezpieczeństwa w jej rządzie. Kilka lat wcześniej stracił posadę ministra bezpieczeństwa u innego prezydenta - Abdurrahmana Wahida.

Wielu jego rodaków uważa go za człowieka żelaznych zasad. Na początku 2009 r. na Jawie, Papui i Celebesie spotkałem wielu szczerze oddanych mu rodaków. Mojemu przewodnikowi Busyro (imię zmienione) nie przeszkadzało nawet to, że indonezyjskie służby bezpieczeństwa mogą podsłuchiwać rozmowy telefoniczne dosłownie wszystkich obywateli. - Demokracja i wolność jest dla was, bogatych. My, biedni, chcemy spokoju i jedzenia. Więcej nam nie trzeba, bo w odróżnieniu od was umiemy się cieszyć każdą chwilą - tłumaczył mi Busyro.

Za prezydentury Bambanga rząd rzeczywiście wynegocjował pokój z muzułmańskimi radykałami i separatystami z Acehu, którzy przez 30 lat próbowali oderwać tę prowincję od reszty Sumatry. Prezydent przeszedł ciężką próbę, jaką było tsunami w grudniu 2004 r., a także epidemie polio i ptasiej grypy.

Za rządów prezydenta-generała Indonezja po raz pierwszy od 20 lat osiągnęła także samowystarczalność w produkcji ryżu. Bambang podniósł płace urzędnikom i zwiększył pomoc dla najbiedniejszych. Wspierał też prace rządowej komisji ds. walki z korupcją, choć ostatnio zaszkodził mu skandal z aresztowaniem szefa tej komisji oskarżonego o zabójstwo bardzo znanego biznesmena.

Wielki cień na generała rzucił dopiero skandal korupcyjny z końca 2008 r. Rząd wpompował wtedy 716 mln dol. w pomoc dla upadającego na fali kryzysu finansowego indonezyjskiego Banku Century. Opozycja twierdzi, że część tych pieniędzy wsparła kampanię wyborczą prezydenta. Ten stanowczo temu zaprzecza.

To z powodu tego skandalu notowania prezydenta ostatnio spadły aż o 15 proc. - ale i tak utrzymują się na bardzo wysokim poziomie 75 proc.

14:46, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

W Finlandii specjalna komisja zastanawia się czy nie obniżyć wieku uprawnionych do głosowania w wyborach lokalnych do 16 lat. Jak dotąd na przyznanie prawa do wybierania władz lokalnych młodzieży od 16 roku życia zdecydowała się w Europie tylko Austria. W Norwegii rząd się zastanawia nad podobnym posunięciem.

Uważam, że to dobre rozwiązanie. Młodzież dojrzewa dziś szybciej, dostępność informacji i tempo życia sprawiają, że wielu 16 latków jest już na tyle dorosłych, by podejmować ważne decyzje. Zresztą skoro w Polsce odpowiedzialność karna za czyny niezgodnie z prawem zaczyna się od 13 roku życia, to dlaczego z prawem do głosowania trzeba czekać do 18 roku życia?

08:46, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010

W Lemmer na północy Holandii zdrowy rozsądek zwyciężył nad niezdrowym McDonaldsem. Tamtejszy sąd uznał, że kierownictwo jednego z oddziałów fastfoodowej sieci z Lemmer zbyt surowo potraktowalo pracownicę, która dołożyła koleżance plasterek sera do hamburgera. Regulamin McDonaldsa zakazuje obdarowywania rodziny i znajomych jedzeniem z restauracji. A dodatkowy plasterek został potraktowany jako wykorczenie. Z hamburgera zrobił się bowiem cheeseburger.

Sąd orzekł, że zwolnienie za jeden plasterek sera to kara niewspółmierna do czynu. Zasądził 4,5 tys. euro na korzyść pracownicy. W ramach rekompensaty dostanie on jeszcze płatny urlop. No i będzie mogła wrócić do pracy. Nie wiadomo tylko, czy będzie chciała.

Absurdalnie surowe przepisy koncernów i sieci wielkich supermarketów strasznie mnie irytują. Zarabiające miliardy firmy potrafią wyrzucić z pracy za drobnostkę - plasterek sera czy nierozliczenie kilkudziesięciu eurocentów za zastaw za butelkę.

 

19:12, jacuscipowiem
Link Komentarze (2) »

Po długiej nieobecności (urlop) wracam do blogosfery. I od razu dobrze nastawiony. Bo trochę optymizmu powiało w sieci. Rano przeczytałem, że za trzy lata będzie gotowy lek na malarię. Super, pozostaje jeszcze problem jak podejdą do niego koncerny farmaceutyczne, bo jak wiadomo na chorbach biednych milionów nie zarabia się. Lepiej sprzedawać prozac i viagrę.  Potem, co mniej optymistyczne, dowiedziałem się, że pod kuratela birmańskich generałów odżyła produkcja opium w słynącym kiedyś z upraw opiumowego maku "złotym trójkącie" na granicy Tajlandii, Laosu i Birmy. Niedawno tam byłem i oglądałem resztki opiumowej świętności w postaci muzeum i kolakcji fajek i fikuśnych podgłówków. W sumie było to żałosne. Szkoda, że na opium miliony zbija junta, która do niedawna jeszcze pod naciskiem Pekinu z opium walczyła.

 

17:25, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego