Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
sobota, 28 lutego 2009
Wyobraźmy sobie wiezienia na każdym rogu, małe, nowoczesne budki, z terminalami do pobierania i identyfikowania odcisków palców, a nawet próbek DNA. A w nich połączenia wideo z posterunkami w celu szybkiego oskarżania złapanych na gorącym uczynku.
Właśnie wysłanie na ulice takich mobilnych więzień miejskich (po angielsku nazywany mobile urban gaols) na ulice brytyjskim miast, na stadiony i do centrów handlowych proponuje brytyjska opozycja. Rzecznik konserwatystów David Ruftley mówi: Zdejmijmy kajdanki z rąk policji i włóżmy je kryminalistom.
Pomysł kuszący, choć mocno orwellowski. Aż ciarki przechodzą na samą myśl, że ten pomysł mógłby wykorzystać Władimir Putin.
12:00, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »

Sklepy zamknięte z powodu kryzysu trzeba zamienić na centra kultury, kluby sportowe dla młodych albo biblioteki aby zapobiec pustynnieniu miast - uważa brytyjskie Stowarzyszeni Rządów Lokalnych (Local Government Association).Stowarzyszeni proponuje, by władze miejskie zostały upoważnione do przejmowania placówek handlowych, które zbankrutowały i straszą pustką więcej niż 3 miesiące. Aby ułatwić ich remont i przebudowę, proponują obniżenie VAT na roboty remontowe z 15 do 5 proc.

Powinniśmy uczyć się z takich przykładów. No ale w Polsce sklepy pełne, ludzie kupuja jak w amoku, kosze się uginają, żarcie leci z półek a galerie handlowe pękają w szwach.

11:21, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

 

Gazety mają kłopoty. Podwójne - z powodu kryzysu gospodarczego i kryzysu czytelnictwa. Nakłady spadają, zwalniani są dziennikarze, gazety szukają wsparcia tam gdzie tylko się da. Dzieje się tak, bo spada sprzedaż i czytelnictwo. Ludzie, a szczególnie ludzie młodzi nie czytają gazet. Wystarcza im internet. Ten problem ma prasa we wszystkich krajach szeroko rozumianego Zachodu. Jak pisze holednerski dziennik Volkskrant holenderski minister Ronald Plasterk chce ratować gazety jako coś ważnego dla demokracji. Proponuje, by w ramach pomocy i jednocześnie wielkiej akcji "gazetyzacji" młodych, rząd zapłacił za roczna prenumeratę któregoś z dzienników dla wszystkich holenderskich 18-latków. Podobne pomysły ma rząd francuski. To rozpaczliwy pomysł, ale jeśli się uda, rządy są w stanie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. No bo jak by wyglądał swiat bez gazet?



11:12, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 lutego 2009

Barbara Emme, kasjerka z sieci niemieckich supermarketów Kaiser w Berlinie przywłaszczyła sobie 1,30 euro z zastawu na butelki. Została za to wyrzucona z pracy. Po 31 latach siedzenia przy kasie. Niby wszystko OK - niemiecki porządek. Ale nie do końca. Bo w dobie kryzysu i pompowania miliardów w złodziejskie banki Emme stała się symbolem  ofiar nieludzkiego kapitalizmu. Szefowie banków tracą miliardy z zachłanności, ale nikt ich ni wyrzuca. Za to pańswo im pomaga, dając miliardy bankom na przetrwanie. Ale kiedy człowiek pracy połasi się na euro trzydzieści, wylatuje z roboty.

W obronie Barbary stanęły więc związki zawodowe i lewicowi politycy. Zdaniem Wolfganga Thierse takie przypadki prowadzą do utraty wiary ludzi w siłę demokracji. Ale jak to mówi się w Niemieczech - ORDNUNG MUST SEIN. Sąd pracy podtrzymał decyzję o wyrzuceniu z roboty "chciwej" kasjerki. Więc pracodawca ma czyste ręce.

Ale w politycznym światku Deutschlandu już się zagotowało. Horst Seehofer z CSU, która jest w koalicji z rządzącą CDU pani Merkel twierdzi, że przypadek kasjerki to dowód na stosowanie podwójnych standardów. - Jak można wyrzucić kasjera za 1,30 euro a menadżerowie tracący miliardy zachowuha pracę? - pyta.

I ma chyba rację, choc populizm leje mu się z buzi jak ślina po rzuciu betelu. Coś jest nie tak. Demokracja zmieniła się w bankokrację.
22:41, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
Niewielu jest w Polsce ludzi, których nie tylko nie musimy się zagarnicą wstydzić, ale z którym możemy być dumni. Do takich niewątpliwie należy profesor Leszek Balcerowicz. Czas najwyższy go zagospodarować. Oczywiście jeśliby profesor miał ochotę podjąć się pracy dla całej Europy. Rząd Tuska powinien zacząć starania, by autor polskich reform wziął gospodarczą tekę w Komisji Europejskiej - ale nie komisarza budżetu, ale np. handlu, konkurencji czy polityki monetarnej. OK - to wymaga myślenia do przodu, no bo zaraz podniosą się głosy, że Polska nie jest w strefie euro, więc takiej teki nie dostanie. Ale Balcerowcz to Balcerowicz, to światowa marka, mercedes polskiej racji stanu. I napewno nieźle by się za Europę wziął w momencie, w której ta się na boki rozłazi.
19:08, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 lutego 2009

Podobno wymarł kolejny język. A wraz z nim tożsamość, kultura, tradycje. I nie chodzi o język Indian z Ameryki Północnej, ściśniętych w rezerwacie przy butelce whisky, tylko o język kornijski (po kornijsku kernavek), należący do grupy języków celtyckich. Do końca XVIII wieku język ten powszechnie używany w Kornwalii.

Kornijski jako pierwszy język umarł w 1777 roku, ale żył dotąd jako drugi język wielu Kornwalijczyków. Teraz zdaniem 30 lingwistów przygotowujących pod egidą ONZ Atlas Zagrożonych Języków, kornijski umarł na dobre. I trzeba by zapalić mu świeczkę.

Ale poczekajmy. BBC, dotarła bowiem do organizacji pielęgnującej język kornijski - Cornish Language Partnership - która twierdzi, że liczba osób mówiących w tym języku w ostatnich 20 latach. Działacze tej organizacji twierdzą, że w atlasie powinno być miejsce na języki w trakcie rewitalizacji. Jak się bowiem okazuje, w Wielkiej Brytanii żyje całe 300 osób mówiących po kornijsku! A 3 tys. jest w stanie przywitać się po kornijsku a nawet zapytać o pogodę. Wielki przełom nastąpił rok temu, kiedy to ujednolicono standard pisowni kornijskiej. A od 2004 roku dostępne jest też kornijskie tłumaczenie Biblii.

A oto krótki kurs kornijskiego:

Dzień Dobry - Dudh da

Dziękuję -      Meur ras

Proszę pint piwa - Pinta korev marpleg

14:45, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
Alleluja! Prezydent dogadał się z premierem w sprawie krzeszła w Brukseli. Ustami swego ministra Kamińskiego Lech Kaczyński oznajmił, że nie wybiera się na szczyt UE, bo porozumiał się w tej sprawie z premierem Tuskiem. Punkt dla prezydenta. Punkt dla Polski. Tylko czy nie można było tak od razu, jak człowiek z człowiekiem? W imię racji stanu?

13:54, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
Ivan Cameron miał 6 lat. Od urodzenia chorował na dziecięce porażenie mózgowe i epipesję. Wymagał całodobowej opieki i ekstra miłości. Jego rodzice David i Samatha Cameronowie mieli jej dostatecznie dużo. I nie robili z chorego Ivana tematu tabu. Śmierć Ivana stała się wielkim politycznym wydarzeniem. Nie tylko dlatego, że jego ojciec jest przywódcą  brytyjskiej opozcyji i prawdopodobnie przyszłym premierem. Stało się tak przede wszytskim dlatego, że ta śmierć wstrzymała na moment wszytskie polityczne spory. Zawieszona została cotygodniowa  sesja pytań do premiera , która zwykle zmienia się w polityczną pyskówkę. Polityczny przeciwnik Camerona - Gordon Brown - powiedział w Izbie Gmin, że razem z nim cierpi i modli się cały kraj.
David Cameron, by dojśc do siebie wziął dwa tygodnie urlopu. Można spodziewać się, że w tym czasie w pogrążonej w kryzysie i wynikającej z niego politycznej walce Wielkiej Brytanii, będzie to czas refleksji.

13:48, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lutego 2009
Tajwańczycy lubią ponoć restauracje tematyczne, czyli takie w których nie tyle ważne jest co się je, ale jak się je. Albo jeszcze inaczej - w jakich okolicznościach się je. Są więc reastauracje samoloty, gdzie jedzenie przynoszą niby-stewardesy. Nic nie wiadomo o turbulenacjach. No i czy głównym daniem jest tzw. aeroptica czyli ponadkulturowy samolotowy kurczak, którego dostajsz we wszystkich liniach. Młodzież szczególnie ponoć upodobała sobie restaurację o wdzięcznej nazwie NOWOCZESNA TOALETA. Nie siedzi się w niej na krzesłach, tylko na ... muszlach klozetowych. I nie przy stołach, tylko przy specjalnie przystosowanych umywalkach. Dania są niby tradycyjne - np. curry z kurczaka. Tyle, że jak mówi współwłaściciel knjapki Jary Wei kurczaczek jest tak zrobiony, żeby przypominał gówienko. - No i to się podoba - mówi Wei.
Ciekawe co na to powiedzą Chińczycy z lądu, którzy jak wiadomo Tajwanu nie uznają. A może chińscy agenci stołują się dla niepoznaki w NOWOCZESNEJ TOALECIE i zajadają kurczakowe bobki na koszt partii komunistycznej?



21:18, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
Stu Rasmussen był już burmistrzem liczącego sobie dziesięć tysięcy mieszkańców miasteczka Silverton w Stanie Oregon dwa razy - w latach 80 i 90. Ale wówczas był panem burmistrzem. A ostatnie wybory wygrał a właściwie wygrała już jako pani burmistrz. Bo Stu nagle odkryła, że tak naprawdę jest kobietą. Po zmianie płci, do kampanii wyborczej stanęła więc w damskiej bieliźnie i z implantami. Naród Silverton przyjął to za dobrą monetę. Ameryka, jak widać, jest całkiem postępowa.


 
21:06, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego