Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
wtorek, 31 marca 2009

 

Straż pożarna w Wielkiej Brytanii idzie z duchem czasu. Na razie tylko w hrabstwie Lincolnshire, gdzie właśnie wprowadzono mundur dla kobiet muzułmanek - z hidżabem. Dzięki temu w straży bedą mogły zatrudnic się kobiety z imigrandzkich rodzin, którym religia nakazuje zakrywanie głowy. Niestety „Daily Mail”, który opublikował to zdjęcie nie przedstawił jak wyglądałaby taka pani strażak w kasku.

A oto co o stroju kobiet mówi Koran, lub jak chcą muzułmanie puryści - Qur’an:

 

„Powiedz wierzącym kobietom żeby spuszczały skromnie swoje spojrzenia i okrywały części ciała; i żeby pokazywały jedynie te ozdoby, które są widoczne na zewnątrz; i niech narzucają swe okrycia głowy na piersi i pokazywały swe ozdoby jedynie swoim mężom...”

Qur’an, sura 24:31

 

18:36, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Jose Manuel Barroso zarabia o tysiąc euro rocznie więcej niż Barack Obama. Pierwszy jako szef Komisji Europejskiej zgarnia 293 tys. euro rocznie gołej pensji, bez dodatków na dom, reprezentację czy samochód. Drugi, prezydent najpotężniejszego kraju na świecie, na którego barki spadła odpowiedzialność walki z kryzysem, dostawać będzie 292 tys. euro (po przeliczeniu z dolarów USA - jak wyliczył dziennik „Financial Times”).

Portugalczyk jest ostatnio chłopcem do bicia, na którego wylewają swe żale przywódcy trapionych kryzysem krajów UE. Szkoda mi go, bo stara się jak może. Walczy o to, by utrzymać Unię w kupie, sili się też na europejskie przywództwo, ale średnio mu to idzie. Ostatnio drży o reelekcję, czyli wybór na kolejną pięcioletnią kadencję. Widząc ile zarabia, trudno mu się dziwić.

Oczywiście jestem za tym, by ludzie, którzy przewodzą Unii, byli dobrze opłacani i pracowali jak najlepiej. Problem jednak w tym, że dekokratycznie wybrani premierzy czy prezydenci są rozliczani przez obywateli raz na kilka lat w wyborach. Jeśli się nie sprawdzają, naród odbiera im mandat i pensję. W przypadku Barrosy takiego automatyzmu nie ma. Wiele wskazuje na to, że te swoje 24 tys. euro miesięcznie będzie zarabiał przez kolejne pięć lat.

Wniosek? Wybierajmy szefa Komisji Europejskiej w bezpośrednich wyborach, razem z następnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego za pięć lat. Będą i emocje i frekwencja dużo większa. No i mandat przedwodniczącego będzie silniejszy. A my, obywatele, będziemy mogli zdecydować, czy temu panu chcemy płacić dalej, czy też dziękujemy.

 

17:38, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 marca 2009

Szefowa brytyjskiego MSW, której mąż oglądał firmy porno na koszt podatnika znalazła się w krzyżowym ogniu krytyki. Media spekulują, że wyleci z rządu za kilka miesięcy

Wielka Brytania huczy na temat szwindlu w ministerialnej rodzinie. Nie pomogło to, że odpowiadająca za sprawy wewnętrzne Jaqui Smith przeprosiła za postępki swego męża i obiecała, że zwróci pieniądze co do pensa. Na nic zdało się też to, iż feralny małżonek, Richard Timney, publicznie bił się w piersi za wstyd jaki przyniósł żonie-minister. Skandal uderzył w rząd Gordona Browna w najgorszym momencie - kilka dni przed szczytem finansowo-gospodarczym w Londynie, na których premier chce ratować świat przed kryzysem a za bezpieczeństwo którego odpowiada resort pani Smith.

Rachunek, którego ujawnienie w weekend przez media rozpętało polityczną burzę, nie jest duży - opiewa na 67 funtów. Oprócz dwóch filmów pornograficznych za ok. 10 funtów („Daily Mail” twierdzi, że jednym z nich była produkcja pt. „Spocony Seks”), Timney oglądał m.in. dwa razy sensacyjny „Ocean's 13”.

Opinię publiczną i opozycję oburza nie kwota, ale fakt, iż rachunek za filmy dla dorosłych znalazł się w rozliczeniu kosztów prowadzenia tzw. drugiego domu w okręgu wyborczym. Pani Smith jako poseł zgodnie z prawem może dostać na to do 24 tys. funtów rocznie.

Minister Smith może mówić o pechu jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy podatnika. Niezależnie od afery z porno dla męża, wisi nad nią groźba śledztwa parlamentarnego za etycznie dwuznaczne pobieranie poselskich funduszy na korzystanie z drugiego domu. Jej dom rodzinny w Reddich w hrabstwie  Worcestershire (ten w którym mąż oglądał porno pod nieobecność pani minister) stał się drugim dzięki temu, że jako pierwszy Smith wskazała dom swojej siostry, gdzie zajmuje ledwie jedną sypialnie.

Choć minister zarabia rocznie ponad 140 tys. funtów, przez kilka lat zainkasowała dzięki dodatkom na drugi dom aż 116 tys. funtów. Swe domowe wydatki rozliczała niezwykle skrupulatnie. „Daily Mail” pisze, że m.in zażądała zwrotu za nowy zlew kuchenny (550 funtów) a nawet gumową zatyczkę do tegoż za... 88 pensów.

Choć opozycja przypuściła frontalny atak na panią minister, przywódca konserwatywnej opozycji David Cameron nie zażądał wprost jej dymisji. - Torysi i Liberalni Demokraci domagają się gruntowej reformy systemu poselskich wydatków. I obcięcia źródeł dorabiania sobie na „drugich domach”.

Swej zaufanej minister bronił wczoraj premier Gordon Brown. Zapytany, czy ma wciąż do niej zaufanie, odpowiedział: - Minister spraw wewnętrznych wykonuje świetną robotę. Ta sprawa [pornowydatków męża] Nie powinno to odwracać naszej uwagi od tego, co robi by utrzymać porządek publiczny i bezpieczeństwo - mówił szef brytyjskiego rządu.

Brytyjskie dzienniki spekulują jednak, że Jaqui Smith zostanie usunięta z rządu przy okazji pierwszego liftingu, na który Brown może zdecydować się w czerwcu po wyborach do Parlamentu Europejskiego albo we wrześniu.
20:07, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział dziś w Toruniu, że jeśli Rosja chciałaby wejść do NATO i spełniłaby warunki członkostwa tamże, to proszę bardzo - drzwi otwarte. No bo „polityka otwarych drzwi” wciąż obowiązuje w sojuszu. Śmiała teza. Niby każdy europejski kraj może aplikować do NATO (pytanie na ile Rosja to Europa), ale biorąc pod uwagę historię NATO (sojusz skierowany przeciw Związkowi Sowieckiemu, którego Rosja jest mentalnym spatkobiercą) trudno to sobie wyobrazić.

Oczywiście minister ma prawo do snucia intelektualnych konstrukcji z pogarnicza wishful thinking i political fiction. Rosja zapewne nie będzie chciała nigdy wejść do obecnego NATO, w którym dominują Amerykanie. Chyba, że na jej potrzebę stworzone zostanie dwubiegunowe NATO-plus, w którym oba mocartwa, grają koncert na cztery ręce. Tylko to już nie będzie NATO. Podobnie jak Unia Europejska przestałaby być Unią Europejską, gdyby do niej przyjąć  Rosję.

Można się domyśleć dlaczego kilka dni przed kluczowym szczytem NATO minister starający się o fotel sekretarza generalnego paktu tak bardzo stara się dobrze mówić o Rosji. Ale zdjąć z siebie piętno rusofoba jest bardzo trudno. Szczególnie, że mało kto wierzy w szybkie i cudowne przemiany jastrzębi w gołąbki. Szef polskiego MSZ musiałby wygłosić jeszcze z setkę podobnych wykładów, ba - udowodnić czynem że jest nie tylko pragmatycznym politykiem, ale i przywódcą wizjonerem, żeby przekonać do siebie Niemców, Francuzów i Brytyjczyków. Oni już zdecydowali, że na trudne czasy chcą mieć kogoś z własnego towarzystwa, premiera, Zachodniaka, słowem - swego chłopa. Wszytsko pozostaje w rękach Amerykanów. Jeśli nie będą chcieli iść na wojnę ze „starą” Europą - Rasmussen zostanie szefem NATO a minister Sikorski będzie mógł dalej wygłaszać interesujące tezy o Rosji w NATO także w Białymstoku i Rzeszowie.  

 

19:15, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Opozycja i część mediów, np. telewizje Polsat i TVN, atakują rząd premiera Donalda Tuska, za to, że nie zadbał by Polska była reprezentowana na szczycie G-20 w Londynie. Tematem spotkania ma być walka z kryzysem, a według różnych rankingów, Polska gospodarka plasuje się na 20-21 miejscu, więc przy stole decyzyjnym nie powinno nas zabraknąć. Pozostając w poetyce jakże popularnego nad Wisła zawołania „nic od nas bez nas” PiS przypusciło atak na „niezdarną” dyplomację Sikorskiego.
Tusk broni się trzymając się w zasadzie słusznej linii innego przysłowia „Tak krawiec kraje jak mu materiału staje”. - Rząd podjął starania i to nie jest tak, że wszystko, co sobie wymarzymy, będzie możliwe. Chciałbym, żebyście państwo rzetelnie zbadali sprawę: czy kiedykolwiek Polska uczestniczyła w szczytach G-20 i jaka jest formuła szczytów G-20? Nie ma żadnego obiektywnego powodu abyśmy uczestniczyli w G-20. Poza naszą intencją -  mówił dziś premier.

Tusk myli się w jednym - jest obiektywny powód, abyśmy byli przy stole G-20. Polska, z największą gospodarką w Europie Środkowo-Wschodniej, wrzucona przez światową finansjerę do jednego worka z Węgrami, Rumunią czy Łotwą,  powinna włączyć się w kreślenie programu walki z kryzysem. Leży to w naszym najgłębszym interesie, by przyjęte rozwiązania nie uderzały zbyt mocna w nasz region. Choć dziś wiedzie nam się lepiej niż Węgrom, nie jesteśmy samotną wyspą. 

Problemem nie jest to, że tak jak wmawia nam Jarosław Kaczyński rząd Tuska „prowadzi politykę klientyzmu i autodegradacji". Tusk i Sikorski mają kłopot z przebiciem się do grona wpływowych krajów w UE. Zastraszające jest to jak mało opiniami i wrażliwością Polski przejmuje się rząd Gordona Browna. Mówiąc brutalnie i kolokwialnie- jak bardzo nas olewa. Ludzie w MSZ szepcą, że David Miliband, szed brownowskiej dyplomacji, nie lubi Polski. Nawet jeśli to jest prawda, to są sposoby na to, by przekonać Brytyjczków, iż Polskę trzeba traktować poważnie.

 

17:58, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 marca 2009

Ib Jørgensen, 42-latek z duńskiego Odense przegrał batalię z duńskicm system opieki zdrowotnej o odszkodowanie w sprawie penisa amputowanego na skutek pomyłki lekarskiej. Jego dramatyczną historię opisał tygodnik The Copenhagen Post. Swojego członka Jørgensen stracił w 2006 roku, kiedy lekarze zdiagnozowali złośliwą odmianę nowotworu i zalecili natychmiastową amputację. Pacjent początkowo nie chciał się zgodzić, ale po konsultacjach z rodziną poddał się zabiegowi. Kiedy dolegliwości w postaciu bólu w kroczu powróciły po roku, lekarze stwierdzili, że ich przyczyną nie był nowotwór, ale rzadki przypadek infekcji tkanki. Jørgensen załamany zwrócił się o rekompensatę w wysokości 200 tys. koron duńskich do specjalnego funduszu zawiadującego płatnościami medycznymi. Fundusz odmówił jej wyłacenia, uzasadniając swą decyzję tym, że lekarze działali pod presją czasu i w dobrej wierze.

Jørgensen opórcz penisa stracil też zapewne wiarę w duńskie państwo opiekuńcze.

 

20:51, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 marca 2009

1 kwietna Parlament Europejski rusza z kompanią reklamową w UE, która ma zwrócić uwagę na niezwykłe znaczenie czerwcowych wyborów do PE dla pół miliarda unijnych obywateli. W krajach, gdzie w wyborach 2004 roku frekwencja była marna (a więc np. w Polsce, gdzie frekwencja wyniosła 20 proc), mają pojawić się bilbordy przygotowane przez niemiecką firmę Scholz&Friends Group. Oto jeden z nich.

Niestety plakaty chyba nie pomogą. Strasburg czeka niechybnie frekwencyjna katastrofa. Jak podają holenderskie media, tylko 4 proc. Holendrów słyszało na nieco ponad dwa miesięce przed głosowaniem o tym, że jest coś takiego jak wybory europejskie. Z ekspertyzy znanej firmy Synovate wynika też, że Holendrzy nie mają bladego pojęcia kto w nich startuje. Holandia, matecznik Unii, kraj założycielski, w sercu Europy i tylko 4 proc. kuma europejską czacze.

Dramat.7 czerwca czeka na Klęska Ludów.

19:06, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »

Prezydent Turcji Abdullah Gul zasugerował dziś w Brukseli, że jego kraj nie zablokuje kandydatury duńskiego premiera Andersa Fogh Rasmussena na stanowisko sekretarza generalnego NATO. Do grona krajów, które popierają Duńczyka dołaczyły Włochy. Jeśli więc był jakiś misterny plan polskiej dyplomacji, polegający na grze na kanadyjskiego konkurenta Rasmussena - Petera McKay'a - to runął właśnie w gruzach.

Powtarzam z uporem, że największym sukcesem Sikorskiego w wyścigu o fotel szefa NATO było to, że zaistniał w nim jako poważny kandydat. I teoretycznie wciąż nim jest, bo formalnej decyzji wciąż nie ma. Premier i minister powinni przemyśleć co dokładnie chcą osiągnąć w Europie jeśli chodzi o stanowiska dla Polaków. Bo może się okazać, że nawet Jerzy Buzek, polski pewniak na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, odpadnie w konkurencji z kontrkandydatem Berlusconiego wzmocnionego właśnie neo-faszystowską krwią Alleanza Nazionale.

Panie premierze, ministrze - macie jakiś plan? Czy  znowu obudzimy się z ręką w nocniku?

16:10, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2009
 

Szef włoskiego MSZ Franco Frattini Frattini w wywiadzie dla czwartkowego wydania włoskiego dziennika "Il Sole-24 Ore" przyznał, że Polska, obok m.in. Włoch i Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec powinna znaleźć się w "kierownictwie Unii Europejskiej".

„Oś francusko-niemiecka już się nie trzyma" – mówi Frattini, który był bardzo dobrym komisarzem UE. Trzeba rządzić w szóstkę i w tym gronie ustalać najważniejsze sprawy.

Frattini to kolejny unijny polityk, który kusi Polskę wizją rządzenia Europą w wielkim dyrektoriacie. Niestety, nie byłoby to dobre rozwiązanie dla Polski. Jesteśmy zbyt słabym krajem, mamy za małą siłę przebicia w Unii, administrację dopiero na dorobku. W „wielkiej szóstce” bylibyśmy popychadłem, albo listkiem figowym dla wielkich krajów Unii.

Polska powinna dalej starać się być regionalnym przywódcą, skupiać wokół siebie nowe kraje Unii, prowadzić politykę elastycznych koalicji, utrzymując jednocześnie dobre stosunki z Niemcami i Francją. Lepiej być pierwszym w drugiej lidze, niż ostatnim w pierwszej.

 

 

17:14, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2009

Nicolas Sarkozy ma słabość do pięknych kobiet, w tym również do pięknych kobiet ministrów. W świecie mediów po obu stronach Kanału La Manche gruchnęła właśnie nowina, że na nową minister ds. terytoriów zamorskich upatrzył sobie piekną prezenterkę telewizyjną 39-letnią Christine Kelly. Piękność urodziła się na Gwadelupie, jest bardzo dobrą i popularną prezenterką i wygląda bardzo zamorsko, nie tylko dzięki temu, że ma śniadą skórę. Wprawdzie brytyjskie dzienniki ironizują, że zasłenęła z tego, że pięknie wygląda w bikini, to przecież każda piękna kobieta, zwiększa popularność rządu.

Ale czy pani Kelly poradzi sobie z falą strajków w byłych koloniach? No jeśli pojedzie do demonstrantów w bikini...

15:10, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego