Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
wtorek, 30 czerwca 2009

Przez lata najbardziej popularnym stereotypem dotyczącym Unii był ten o zakazie krzywizny ogórka. Od dziś stracił rację bytu. - Dzień 1 lipca oznacza powrót na półki sklepowe krzywego ogórka i bulwiastej marchewki - ogłosiła dziś w Brukseli Mariann Fischer Boel, Komisarz ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich. Potem zaś dodała, że „to konkretny przykład działań na rzecz ukrócenia zbędnej biurokracji”. - Nie ma takiej potrzeby, aby tego typu sprawy były regulowane na poziomie UE. O wiele lepiej będzie, jeśli pozostawimy to podmiotom działającym na rynku. Zmiany oznaczają również, że konsumenci będą mieć możliwość wyboru spośród jak najszerszej gamy produktów. Wyrzucanie zupełnie dobrych produktów tylko dlatego, że mają „niewłaściwy” rozmiar i kształt jest bez sensu - tłumaczyła komisarz.

Tak więc zajadajmy krzywe ogórki, zagryzając bulwiasta marchwią. Bruksela wyszła nam naprzeciw. A innym z dzisiejszych komunikatów przypominała, żeby nie opalać się bez posmarowania się kremem z filtrem. Strasznie się wzruszyłem. Niedługo przypomni mi, żebym umył ręce po wyjściu z toalety. I spuścił wodę.

18:45, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »

Przywódca greckiej partii socjalistycznej PASOK Jeorios Papandreu (z tych Papandreu) powiedział na zlocie socjalistycznej międzynarodówki w Czarnogórze, że wszystkie kraje bałkańskie czekające w kolejce do Unii powinny do niej wejść w 2014 roku. Zgadzam się. Tyle tylko, że nie wierzę, iż stanie się to tak szybko. Rozszerzenie jest dzisiaj jedną z tzw. polityk tabu, o których nie mówi się na europejskich salonach. Powodów jest wiele: od wewnętrznych kłopotów Unii, poprzez kryzys gospodarczy po niechęć społeczną.

Pierwszą realną datą rozszerzenie Unii o całe Bałkany (poza Chorwacją, która wejdzie wcześniej) jest chyba dopiero rok 2020. Wiąże się to z nową, negocjowaną obecnie unijną perspektywą budżetową na lata 2013-2019. Nawet rząd Tuska, który tak bardzo popiera rozszerzenie - nie jest zainteresowany ba skromniuchny unijny budżet dzielić na więcej krajów niż 28, no może 29 biorąc pod uwagę Islandię.

 

16:06, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Holendrzy marnują zbyt wiele żywności. Co roku do śmieci idzie jedzenie wartości 1,6 mld euro. Kolejna mega porcja wartości 2 mld euro psuje się na sklepowych półkach albo w transporcie. Minister rolnictwa Gerda Verburg ogłosiła więc ambitny plan zmniejszenia marnotrawstwa o 20 proc. w ciągu najbliższych sześciu lat.

Z tym, że żywności nie należy marnować, zgadzam się bez zająknięcia. Śmieszą mnie zaś rządowe plany. Chyba, że są realizowane w krajach, gdzie ludzie są zdyscyplinowani, świadomi i starają się żyć nie tylko zgodnie z naturą ale i etycznie. W Polsce byłby pewnie kłopot z takim rządowym planem, więc proponuję, by walkę z marnotrawstwem zacząć w domu, od obietnicy, że do śmieci nie wyrzucimy ani jednej kromki chleba.

15:05, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Naukowcy z Australii twierdzą, że codzienny seks poprawia jakość spermy. Mówiąc krótko im częściej się kochamy, tym lepiej dla naszej płodności i potomstwa. No bo jak się powstrzymujemy, to w nasieniu jest może i więcej plemników, ale za to gorszej jakości. Tak więc osoby starające się o dziecko powinny kochać się od poniedziałku do niedzieli i od niedzieli do poniedziałku. Na okrągło.

Częsty seks to nie tylko przyjemność, idealny środek na stres, ale i samo zdrowie.

 

14:44, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 czerwca 2009

Grenlandia jest na drodze do niepodległości. Grenlandczycy, potomkowie Innuitów i przyjezdnych Duńczyków będą musieli ciężko zapracować na swoją niepodległość. Przy okazji mogą odkryć siebie na nowo. Pomoże im w tym konkurs na Miss Innuitów, ogłoszony przez jedną z grenlandzkich gazet - AG. Dziewczyny startujące w konkursie muszą mieć co najmniej 18 lat, same zamnieszczać będą swoje zgłoszenia i zdjęcia na stronie internetowej dziennika (www.ag.gl). Konkurs odbędzie się we wrześniu. Już umieram z ciekawości.

A to przedsmak, zdjęcie z gazety AG:

 

 

 

23:34, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »

Pop ma dwa lata. Mieszka w Szwecji. Nikt oprócz rodziców nie wie jak się nazywa. Imię Pop nadała mu szwedzka gazeta Svenska Dagbladet, która jako pierwsza napisała w marcu o tym dziecku, wychowywanym przez 24-letnich rodziców bez świadomości płci.

Pop to feministyczny eksperyment. Rodzicie starają się tak wychować Pop, by sam (a) zdecydował(a) kim jest albo kim chce być. Nie chcą wtłaczać go (jej) od najmłodszych lat w konkretną płciową rolę, tylko pozwolić tej roli się rozwinąć.

Tylko rodzice wiedzą więc jaką ma płeć Pop. Pop wie zapewne, że dziewczynki różnią się od chłopców, ale nie wie, że posiadanie siurka bądź cipki jest istotne bo definiuje przyszłość. Rodzice pozwalają mu (jej) żyć tak jakby nie było to ważne.

Ciekawe co z tego wyjdzie? Doceniam walory naukowe i psychologiczne wychowania Pop, ale coś podpowiada mi, że to eksperymentowanie na własnym dziecku nie jest dla niego dobre. I że jako takie może się źle skończyć.

16:25, jacuscipowiem
Link Komentarze (17) »

Oto kawałek mojego komenarza o czeskim przewodnictwie w UE dla czeskiego tygodnika „Respekt”.

Brzmi pysznie.

Na Čechy během předsednictví spadlo několik krizí najednou: plynová na Východě, hospodářská ve světě a politická v Praze. Přesto táhli evropskou kárku chrabře. A táhli ji i přesto, že prezident Klaus každou chvíli vrážel klacky mezi šprycle jejích kol. Během plynové krize mezi Ukrajinou a Ruskem premiér Topolánek ukázal, že si umí poradit. A když se pak obul do Nicolase Sarkozyho a kritizoval jeho protekcionistické choutky v ekonomice, všichni v Polsku byli nadšeni. Přízrak, jakým se pak stal pád české vlády, nakonec přece jen vystřídal happy end. A to hlavně zásluhou unijních institucí, které fungují jako dobře promazaný stroj.

Podpisali mnie tak. Bardzo mi się to spodobało.

JACEK PAWLICKI
zahraniční redakce Gazety Wyborcze

09:14, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 czerwca 2009

Stereotypy rządzą światem. Niestety. Nie było inaczej w przypadku czeskiego przewodnictwa w Unii. Nawet wśród ekspertów od spraw europejskich panowało przekonanie, że wraz z czeską prezydencją zaczyna się niezły „czeski film”. W języku polskim określenie to oznacza śmieszną sytuację, w której niestety nie wiadomo o co chodzi.

W Polsce wszyscy przyglądali się dokonaniom Czechów z podwójną uwagą. Po pierwsze Czechy były drugim krajem z nowej Unii, który obejmował stery UE, w dodatku polskim sąsiadem. Czeskie perypetie z przewodzeniem Europie były bezcennym doświadczeniem dla Warszawy, która swe przewodnictwo zacznie w drugiej połowie 2011 roku. Po drugie mimo wielu różnic z Czechami łączy nas podobne, liberalne spojrzenie na gospodarkę. I sprzeciw wobec dominacji dużych krajów UE.

Czesi mile nas zaskoczyli. Po falstarcie jakim była nieporadność w mediowaniu w kryzysie gazowym między Ukrainą a Rosją, premier Mirek Topolanek, znany w Polsce głównie z futbolowej fryzury, pokazał, że nieźle sobie radzi. Kiedy rugał Nicolasa Sarkozy'ego za Protekcjonistyczne zapędy, w Polsce wszyscy byli zachwyceni.

Potem niestety przyszła przysłowiowa „masakra” jakim był sprowokowany przez postkomunistów i prezydenta Vaclava Klausa upadek rządu Topolanka. Koszmar jakim wydawało się bezkrólewie w Pradze w czasie sprawowania przewodnictwa zakończył się Happy Endem. Głównie za sprawą unijnych instytucji, które działają bardzo dobrze jak naoliwiona maszynka.

Czesi nie mieli łatwo - na ich przewodnictwo spadło na raz kilka kryzysów: gazowy na Wschodnie, gospodarczy na świecie, polityczny w Pradze. Mimo to ciągnęli europejski wózek dzielnie. Ciągnęli go, choć prezydent Vaclav Klaus co chwilę wkładał kij między szprychy. Ostatnią próbę podjął przed czerwcowym szczytem UE w Brukseli, kiedy zażądał, by gwarancje dla Irlandii były ratyfikowane przez czeski parlament.

\My Polacy mamy dla Czechów więcej zrozumienia niż inne europejskie narody. Mamy przecież też „kłopotliwego” prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podobnie jak Klaus zwleka z podpisaniem traktatu z Lizbony. Obaj prezydenci zresztą nie ukrywają do siebie sympatii. Są nieufni wobec Brukseli, choć w przypadku Kaczyńskiego nie można mówić o fobii.

Jakie lekcje płyną dla Polski z czeskiego przewodnictwa? Po pierwsze wybory parlamentarne w Polsce muszą odbyć się przed objęciem przez nas przewodnictwa - trzeba więc je przyspieszyć. Po drogie - co jest raczej przesądzone - musimy wybrać sobie nowego prezydenta. Stanie się to w przyszłym rokiem. Prezydentem zostanie zapewne proeuropejski Donald Tusk, który zapewne wspierał będzie europejskie wysiłki rządu.

Po trzecie musimy zadbać o lepszą prasę w Europie. Kiedy Czesi zaczynali swe pół roku w Unii, mediach w Zachodniej Europie ziały wprost krytyką. Nie łatwo jest rządzić Europą, kiedy w tak zmediatyzowanym świecie ma się przeciwko sobie europejskie media.

Po czwarte rzecznikiem polskiego przewodnictwa w Brukseli powinien zostać jakiś doświadczony i znający się na polityce europejskiej dziennikarz. Znam takich kilku, ale nie będę wymieniał nazwisk.

Po piąte wreszcie Polska już dziś powinna szukać w całej Unii sojuszników do swych priorytetowych punktów przewodnictwa. W Unii nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć do tej racji przekonać innych

11:58, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »

Sezon ogórkowy na Węgrzech, gdzie polityka gotuje się od dwóch lat, przyszedł niespodziewanie szybko. Po wyborach europejskich, które potwierdziły, że MSZP czyli Węgierska Partia Socjalistyczna jest bliska politycznego dna i oburzeniu na skrajnie prawicowy Jobbik, który wprowadził do Parlementu Europejskiego trzech deputowanych, nastały czasy spokoju. I oto jeden z portali (politics.hu) wybrał najpiękniejszą żonę ministra-polityka. Wyszło na to, że jest nią 30-letnia Krisztina Szabó, młoda prawniczka, żona 56-letniego ministra ochrony środowiska Imre Szabó.

Ogłaszam otwarty konkurs na najpięknieszą żonę polskich polityków i ministrów.

Krisztina Szabó z mężem

10:49, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 czerwca 2009

Björn Ulvaeus, członek legendarnego szwedzkiego zespołu ABBA przyłączył się do kampanii szwedzkich ateistów. Według niego dzieci nie powinny być poddawane religijnej indoktrynacji w prywatnych szkołach religinych. Szwedzcy humaniści prowadzą swą kampanię pod tymi samymi hasłami, które pojawiły się na autobusach w różnych miastach Europy: od Londynu i Madrytu po Helsinki” „Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań się więc zamartwiać i zacznij cieszyć się życiem".

Cieszyć się życiem można niezależnie od tego, czy Bóg jest czy go nie ma. Wydaje mi się, że zamiast wydawać miliony na ateistyczną kampanię, lepiej walczyć z religijnym fundamentalizmem. Także w Europie.

16:07, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego