Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
piątek, 28 sierpnia 2009

Sojusz z USA jest jednym z fundamentów polskiej polityki zagranicznej. Dziś na ten fundament skaczą wściekle politycy z różnych partii, słusznie zauważając, że obecna administracja nie dostrzega jakoś Polski na swoim radarze. Impulsem jest wysłanie na wrześniowe obchody tylko byłego sekretarza obrony. Oczywiście, szkoda że nie przyjedzie obecny sekretarz. O Obamie na Placu Piłsudskiego albo na Wawelu na razie nie mamy co marzyć, bo jego oczy zwórcone są w stronę Azji, Pacyfiku, Bliskiego Wschodu i Rosji. Nowy prezydent w przeciwieństwie do poprzedniego nie docenia jakoś wagi naszego regionu. Może to sygnał, że przyszłość Polski nie zależy od siły sojuszu z USA ale wzmacniania pozycji w Unii Europejskiej. A można ją i trzeba wzmacniać bez wydepytwania ścieżek w Waszyngtonie.

No cóż, w jakimś mądrym amerykańskim piśmie o polityce zagranicznej przeczytałem kilka miesięcy temu, że „zatęsknimy” jeszcze za Bushe. No i tęsknimy. A powinniśmy zaś wyciągnąć z tego wszystkiego odpowiednie wnioski. Przyszłość Polski leży w Europie, nie w Waszyngtonie. A nasza pozycja w UE nie zależy od tego czy wyślemy jeszcze 200 dodatkowych żołnierzy do Afganistanu. Ameryka dostrzega tylko tych, co są widoczni. Badźmy widoczni i przestańmy się zachowywać jak odrzucone dzieci.

A teraz coś co znalazłem w internecie, żeby nieco zejść z wysokiego C. Porównianie Polski i USA

20:07, jacuscipowiem
Link Komentarze (3) »

 

I znów o winie. Ale teraz o dobrym winie. Otóż jak informuje stowarzyszenie włoskich rolników Coldiretti w 2009 roku Francja odzyska stracony rok temu na rzecz Włoch tytuł największego producenta wina na świecie. W 2009 roku Francuzi mają bowiem wyprodukować 4,8 mld litrów napoju bogów a Włosi 4,7 mld litrów. Osobiście wolę wina włoskie, ale i wśród francuskich jest sporo moich faworytów.

19:37, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Statystyczny Brytyjczyk wypija podczas letnich wakacji osiem alkoholowych drinków dziennie - obliczyło ze zgrozą brytyjskie ministerstwo zdrowia. Przekłada się to na 80 dużych kieliszków białego wina, albo 80 kufli piwa w ciągu dziesięciodniowego urlopu. No ciekawe czy tzw. statystyczny Polak na urlopie pije mniej. Coś mi się wydaje, że i poza urlopem dorównuje Brytom.

PS

Statystycznie z żoną wypijałem butelkę rumu dziennie w pewnym bardzo gorącym miejscu na ziemi. Ale tylko przed dwa dni. Odpadam.

PS II

Ciekawe jak wyglądałby statystyczny Brytyjczyk po wipiciu 80 kieliszków wina marki „Granat”

 

Albo po 80 kuflach „Rozrywki”

 

A no koniec urlopu, na pożegnanie jeszcze 80 kielichów „Komandosa”

 

NASI GÓRĄ!

18:23, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

Nazywa się Deveronvale Perfection. Jest najdroższym trykiem - albo jak kto chce baranem - świata. I jak napisał „Daily Telegraph” nie zostanie nigdy przerobiony na kotlety. Za 231 tysięcy funtów sprzedał go dziś na Scottish National Texel Sale w Lanmark szkocki hodowca Graham Morrison. Za tyle można w Angli kupić mały dom. W Polsce całkiem duży dom. Baran z Deveronvale rzeczywiście musi być doskonały. A oto jak się prezentuje:

Baran jak to baran, ładny ale tyle bym za niego nie dał.

 

 

 


16:54, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 sierpnia 2009

Niemrawą kampanię przed irlandzkim referendum rozkręcił Ryanair. Szef tej najbardziej chyba znanej taniej linii lotniczej w Europie powiedział w środę w Dublinie, ze musi się zająć promowaniem traktatu, bo jeśli twarzą kampanii na rzecz „tak” będzie rząd, to irlandczycy znów odrzucą traktat, co przyhamuje integrację europejską. Michael O'Leary przeznaczy na ten cel pół miliona euro - m.in na ogłoszenia w prasie. - Nie dawajcie wiary radykalnym idiotom, którzy zalecają odrzucenie Traktatu, ponieważ są to ekonomiczni analfabeci - przestrzegał.

Po raz pierwszy prywatny biznes otwarcie zaangażował się w popieranie integracji. O'Leary nie ukrywa, że bez unijnej liberalizacji rynku lotniczego nie zrobiłby fortuny. W odróżnieniu od innych firm, zapowiedział wprost, że integrację trzeba wspierać (także wprost). Na pewno jest to kolejny chwyt reklamowy znanego z chwytów Ryanair. Przy pokazji przekroczona została pewna granica, jakiej europejski biznes (który oczywiście najwięcej czerpał z integracji) dotąd nie przekraczał. Czy France Telecom bronił Unii jak jej przeciwnicy we Francji atakowali ją „polskim hydraulikiem”? A ING zrobił coś, by Holandrzy nie odrzucili w referendum 2005 roku traktatu konstytucyjnego?

14:52, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2009

Szwecja jest jak wiadomo państwem opiekuńczym. Czasami aż nazbyt. Za cenę wysokich podatków obywatel jest niańczony przez państwowe instytucje. Czasami państwo opiekuńcze jest aż nazbyt opiekuńcze - np. stara się ograniczyć spożycie alkoholu przez utrzymywanie państwowego monopolu. Ma to swoje dobre strony - przez ostatnie lata w Szwecji wzrosło spożycie dobrego wina, bo Systembolaget (czyli monopol) promuje wino i sprowadza spore ilosci tego trunku w całkiem niezłych cenach. Z papierosami nie jest aż tak restrykcyjnie. Ale opublikowany właśnie raport szwedzkiego Instytutu Zdrowia Publicznego ujawnia ciekawe fakty. Instytu podliczył ile kosztują zwolnienia, choroby i zgony palaczy (spowodowane nikotyną). Wyszło, że sporo - 2,6 mld koron czyli jakieś 367 mln dolarów. Ciekawe ile kosztują polscy palacze? Czy kiedyś ktoś odważy się na podliczenie?


10:36, jacuscipowiem
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009

W Grecji pożary. Jak co roku. Na szczęście nikt nie zginął, ale politycy mają niezły temat do skakania sobie do gardeł. Konserwatywnemu rządowi Kostasa Karamanlisa dostaje się od socjalistów z Pasoku i komunistów za to, że słabo sobie radzi z żywiołem. Gdyby rządził Pasok, to Karamanlis skakałby do gardła Papandreu, ale jest odwrotnie. Kiedy palą się lasy i domy opozycji dużo łatwiej zbijać kapitał polityczny niż rządowi. W Polsce jest podobnie. W 2007 roku na powodzi przejechało się SLD. Od tego czasu każdy rząd trzęsie się wokoł ofiar żywiołów.

 

16:14, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 sierpnia 2009

W Europie mamy dwie ciekawe polityczne awantury z muzułmanami w tle. Obie pokazują jak bardzo świat muzułmański wszedł w zachodnią politykę. I jak bardzo Polska od tego wszystkiego odstaje przez to, że u nas etnicznie spokojnie.

 

W Holandii głośno jest o sprawie znanego islamskiego filozofa Tariqa Ramadana. Stracił on właśnie posadę doradcy władz Rotterdamu ds. integracji za to że wystąpił w politycznym programie irańskiej telewizji i wziął za to pieniądze. Włodarze Rotterdamu, którego burmistrzem jest - co ciekawe - muzułmanin Ahmed Aboutaleb - uznali, że występowanie za pieniądze Ahmadineżada jest nieetyczne. Sam Ramadan, dla którego skandale to chleb powszedni, wściekł się i zapowiedział, że będzie się z Rotterdamem procesował.

 

W Wielkiej Brytanii zaś sporo politycznego dymu unosi się wokół ministra rolnictwa Fitzpatricka. Kilka dni temu demonstracyjnie wyszedł on z muzułmańskiego wesela, twierdząc że nie może zgodzić się na rozdzielenie z żoną. na muzułmańskim weselu - jak wiadomo także ministrowi - kobiety i mężczyźni bawią się w oddzielnych salach. Na Fitzpatrica posypał się grad krytyki za to, że zrobił pokazową awanturę gdyż chce się przypodobać coraz liczniejszemu na Wyspach antymuzułmańskiemu elektoratowi.

Tariq Ramadan

15:11, jacuscipowiem
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Globalizacja panie, globalizacja. Przeczytałem właśnie na jakimś szwedzkim portalu anglojęzycznym, że grupa Wietnamczyków ściągniętych do Szwecji na zbiór jagód strajkuje w sprawie powdyżki pensji. Wietnamczycy, którzy zapewne wyprzedali wszystko co mieli w Wietnami i jeszcze zaciągnęli długi, by móc dotrzec do Szwecji, są zdesperowani, bo Szwedzi każą im zmierać niemożliwą do zebrania przez jednego człowieka ilość jagód. No i marnie im płacą. Co ciekawe Wietnamczycy z Południa Wietnamu są skłonni do ustępstw, ale podburzają ich ci z Północy. Czyżby więc różnice kulturowe i cywilizacyjne pomiędzy Wietnamami wciąż się utrzymywały?

15:12, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 sierpnia 2009

Ile wart jest podpisany przez Hitlera egzemplarz „Mein Kampf”? 21 tys. funtów czyli jakieś 100 tys. złotych. Tyle za dziełko Adolfa zapłacił dziś anonimowy uczestnik aukcji „Mein Kampf”, która odbywała się w  Mullock's Auctioneers w  Ludlow, 200 kilometrów na północny zachód do Londynu. Zakupu dokonał przez telefon.

Ciekawe gdzie umieści swój najnowszy nabytek? Na regale czy przy łóżku? A może oprawi w ramy i powiesi na ścianie? Może liczy, że to dobra inwestucja kolekcjonerska i za kilka lat zwróci się z nawiązką?

18:08, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego