Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
niedziela, 25 października 2009

Szkoły w dwóch londyńskich gminach dostały polecenie wprowadzenia wolnych dni w święta muzułmanów, hinduistów i sikhów. Dyrektorzy szkół zaapelowali do władz lokalnych o zdrowy rozsądek

W diwali, czyli hinduskie święto lamp nie było problemu, bo w tym roku w Wielkiej Brytanii było ono obchodzone i tak w dzień wolny od pracy - w sobotę 17 października. Ale w święto sikhów - urodziny ich głównego Guru Nanaka 2 listopada - zgodnie z wytycznymi lokalnych władz oświatowych dzieci powinny mieć wolne. Problem w tym, że w szkołach publicznych leżących w leżących na Wschodzie londyńskiej metropolii gminach Waltham Forest i Newham nie ma aż tak wielu sikhów. I dyrektorzy szkół, buntują się przeciw takim „politycznie poprawnym” instrukcjom z góry.

Zirytowani szkolni pryncypałowie poprosili władze lokalne o  zmianę wytycznych. - Dla takiej szkoły jak Kelmscott, gdzie większość dzieci to chrześcijanie i muzułmanie nie ma potrzeby wprowadzanie wolnych dni w diwali czy urodziny Guru Nanaka - tłumaczy w rozmowie z „Daily Telegraph” Lynette Parvez, dyrektor Kelmscott School z Waltham Forest.

W gminie tej jeden na sześciu mieszkańców to muzułmanin, ale hinduistów jest tylko 1,8 proc. a sikhów ledwie 0,6 proc.

Władze argumentują, że ta nowa polityka ma na celu promowanie tolerancji i zrozumienia dla osób wyznających inną religię. W oficjalnym piśmie napisano, że ma „podnieść świadomość różnych religii i kultur w społeczności szkolnej”.

Nauczyciele zapewniają, że i bez takich nakazów prowadzą taką politykę. - Szkoła pozwala na obchodzenie hinduskich, muzułmańskich czy sikhijskich świąt, dając wolne uczniom i nauczycielom wyznającym te religie jeśli o takie wolne dni poproszą - zapewnia Parvez

- Jesteśmy sfrustrowani tym, że domaga się od nas zamknięcia szkoły w takie święta bez uwzględniania profilu szkoły, uczniów czy kadry nauczycielskiej - mówi w wywiadzie z jednym z portali internetowych Rachel MacFarlane, dyrektorka szkoły dla dziewcząt w Walthamstow. A Craig Byron ze szkoły w Heathcote dodaje, że za wytycznymi kryje się motywacja polityczna.

W Wielkiej Brytanii mieszka ok. 1,6 mln muzułmanów. Szkoły w Manchesterze i Birmingham, gdzie dają wolne muzułmańskim dzieciom, ale decydują o tym dyrektorzy placówek. Podobnej swobody domaga się kierownictwo szkół publicznych w Waltham Forest i Newham.

20:43, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

David Miliband, szef brytyjskiej dyplomacji i jednej z najbardziej dynamicznych polityków na Wyspach Brytyjskich zaprzeczył dziś medialnym spekulacjom jakoby to miał starać się o fotel szefa unijnej dyplomacji. Jednocześnie Miliband przyznał, że dobrym prezydentem UE (przewodniczącym Rady UE) byłby b. premier i jego b. szef Tony Blair.

Nie wiadomo, czy Miliband rzeczywiście gra o unijną dyplomację, ale jego zaprzeczenia sa dla mnie potwierdzeniem, że coś jest na rzeczy. Zaprzeczanie spekulacjom, że idzie się do Brukseli to w krajach UE rutyna. Im bardziej ktoś zaprzecza, tym z reguły bardziej myśli o jakimś awansie. Który z urzędujących premierów albo ministrów przyznałby się do tego, że zmyka z krajowej polityki przed upewnieniem się, że ma na to dostateczne szanse?

Co do Milibanda, to już dwa tygodnie temu pisałem w GW, że może być czarnym koniem w tej rozgrywce. W UE panuje bowiem przekonanie, że w wielkim rozdaniu 2010 Brytyjczycy powinni dostać któryś z ważnych foteli. Kandydaturę Blaira zablokuje Beneluks i Austria, poza tym były premier Wielkiej Brytanii nie ma poparcia konserwatystów. Zostaje „europejski” David. Biorąc pod uwagę, że chadecy chcą mieć w UE swojego przewodniczącego Rady, to teka ministra przypadnie socjalistom. A Miliband to człowiek lewicy.

 

David Miliband

19:13, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2009

Oto bilans wczorajszego występu Nicka Griffina, przywódcy skrajnie prawicowej Brytyjskiej Partii Narodowej w BBC w programie "Question Time". Osiem milionów widzów (z reguły program ogląda ok 3 mln), 350 skarg, z czego 240 na to, że BBC było stronnicze wobec Griffina, 100 na to, że rasista został wpuszczony do mainstreamowego programu. I 50 podziękowań dla stacji.

Sam Griffin wściekły - twierdzi, że zmieniono formułę programu tak, aby inni uczestnicy (m.in weteran Partii Pracy Jack Straw) mogli się z nim rozprawić. Wielki Rasista strojący się w piórka obrońcy białych brytyjskich robotników krzyczy, że program, który miał być jego wyborczą trampoliną był w zasadzie "linczem". Ale "Daily Mail" strzela w nas headline'ami, że to był "Nick Griffin Show". Czyli warto było.

Ciekawie się robi na Wyspach. Czuć wreszcie temperaturę w brytyjskiej polityce. Pieprzne będą te miesiące, które czekają nas do wyborów zapewne w maju lub czerwcu 2010. Torysi i Labour mają teraz sporo pracy, by wyrwać "white working class" ze szponów BNP.

14:57, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 października 2009

Wyobraźcie sobie papier toaletowy z nadrukiem o tym, że np. w długie zimowe wieczory lepiej nie włóczyć się po pustych ulicach, bo można paść ofiarą napadu albo gwałtu. Szkoci niebawem nie będą musieli sobie wyobrażać. No może z tym papierem toaletowym przesadziłem, ale szkocka policja zamierza wydać pieniądze podatników (w Wielkiej Brytanii rzecz święta) na specjalne ostrzeżenia na kartonach mleka.

I tak przy śniadanku (nieśmiertelne płatki - cereals) będzie sobie można przeczytać na kartonie mleka, że jesienią trzeba bardziej uważać na samochód i lepiej zamykać domy. Bo złodzieje są jesienią szczególnie aktywni.

Proponuję, by ABW wydrukowała ostrzeżenia o podsłuchach na butelkach wódki. Tak ku przestrodze, bo po pijaku więcej się paple.

Szkockie mleko w kartoniku

 

Czytaj: news.scotsman.com/scotland/Crime-message-to-be-served.5750397.jp

14:32, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 października 2009

Przeczytałem gdzieś streszczenie wywiadu z belgijskim sinologiem, który opowiada jak na Europę patrzą Chińczycy. Otóż patrzą na nas - podobno - tak jak na skansen, gdzie może żyje się ładnie i wygodnie, ale na uboczu. Coś w tym jest. Różni europejscy eksperci pisząc o Unii i wyzwaniach przed jakimi ona stoi sięgają po metaforę skansenu, zamkniętego w sobie muzeum, skupiska pół miliarda zadufanych w sobie ludzi, którzy tracą wpływ na światową gospodarkę, o wojskowej mizerii już nie wspomne.

Co ciekawe nam Europejczykom wydaje się, że w tym europejskim ciepełku, w tym smrodku debat i pseudodebat o traktatach, prezydentach i komisarzach jesteśmy pępkiem świata. Otóż nie jesteśmy. Europa blaknie, traci na znaczeniu, rozmienia się na drobne.

Co do Chińczyków, to zamiast debatować to kolonizują świat zaczynając od Afryki. W Independent był kilka dni temu artykuł o tym jak cała kraje Afryki uczą się mandaryńskiego, by poznać język przyszłego świata. Trochę mnie to przeraża, a nawet więcej niż trochę. A jednak mandaryńskiego nie zamierzam się uczyć.

21:28, jacuscipowiem
Link Komentarze (2) »

Ciekawie robi się wokół Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP), partii tylko dla białych ludzi rasy kaukaskiej. Przynajmniej jeszcze do listopada, bo potem „narodowcy” będą musieli zmienić statut i przyjąć do swych szeregów kolorowych, jeśli takowi chętnie będą.

Dziś na stronie Wikileaks jakiś życzliwy zamieścił listę członków tego skrajnie prawicowego ugrupowania, wraz z ich adresami i informacją o profesji. To kolejny tego typu wyciek danych osobowych z tej partii. Okazało się, że w BNP nie brak profesorów i wojskowych, nie tylko emerytowanych. Nacjonalistyczna karta, jaką grają „narodowcy” , szafowanie sentymentami po imperium, odwoływanie się do brytyjskich wartości i siły oręża, robi widać swoje.

Może dlatego grupa emerytowanych dowódców armii brytyjskiej napisała ostry list przeciw strojeniu się BNP w patriotyczne piórka. Generałom nie podoba się przejmowanie przez narodowców drogich dla wojska wartości i symboli na potrzeby kampanii wyborczej.

Innym nie podoba się to, że BBC zaprosiła przywódcę BNP Nicka Griffina do czwartkowej debaty politycznej przed kamerami. Mówią, że to promowanie skrajnych i oddawanie trybuny faszystom. Akurat w tej sprawie stoję po stronie BBC, która tłumaczy, że ma obowiązek (ale także jest to część jej misji) wysłuchać przedstawiciela partii owszem wrednej, ale legalnej, mającej swego człowieka we władzach Londynu i posłów w Parlamencie Europejskim.

Skrajnych nie zwalczy się samą tylko izolacją. Oni już weszli do europejskiego mainstreamu. Lekiem na skrajność może być tylko i wyłącznie normalność i uczciwość w polityce. No i zasady, a nie populistyczny dryf za sondażami.

Nick Griffin lubi fotografować się na tle Churchila. Niektórych to wkurza. I słusznie.

 

14:07, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009

„Kocham Cię Gordon” - tak miał zwierzyć się w lutym br. brytyjskiemu premierowi Gordonowi Brownowi francuski prezydent Nicolas Sarkozy. O tym niecodziennym wyznaniu, które padło w momencie kiedy obaj politycy pracowali nad planem walki z kryzysem, opowiedział brytyjskiej prasie sekretarz Browna Tom Fletcher. - Wiesz Gordon, nie powinienem cię lubić. Jesteś Szkotem, nie mamy ze sobą nic wspólnego, jesteś ekonomistą, ale jakoś, Gordon, kocham cię, ale nie na sposób seksualny - mówił Sarkozy.

Gordon w latach młodości. Prawda, że można się było w nim zakochać?

14:56, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 października 2009

Martti Ahtisaari, były prezydent Finlandii i laureat pokojowej nagrody Nobla z 2008 roku jest jednym z kandydatów na przewodniczącego Rady Unii Europejskiej czyli tzw. prezydenta Unii. Tak podają fińskie media, powołując się na inne media - m.in. The Ecomomist i The New York Times.

Na dziennikarskiej giełdzie jest coraz więcej nazwisk osób, które miałyby objąć prominentne stanowiska przewidziane w traktacie z Lizbony. Jako przyszły prezydent wymieniany jest b. premier Wlk. Brytanii Tony Blair, b. kanclerz Austrii Wolfgang Schuessel, premier Luksemburga Jean-Claude Juncker, premier Holandii Jan Peter Balkenende, b. fiński premier Paavo Lipponen, b. premier Hiszpanii Felipe Gonzalez itd. Potencjalnych szefów dyplomacji jest też kilku - od Carla Bildta, poprzez Ursulę Plassnik po obecnego komisarz ds. rozszerzenia Olli Rehna.

Zapewne jednak prezydentem i ministrem zostanie ktoś, o kim tu nie wspomniałem, wyciągnięty z kapelusza jak królik albo jak Barroso w 2004 roku w Brukseli.

Co ciekawe podobno zachodni dziennikarze pytają się czy Radosław Sikorski nie kandyduje czasem na wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej. Czyżby nasz Radek był czarnym koniem? Nie sądzę.

 

 

 

17:08, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 października 2009

Burza - nie tylko w internecie - w sprawie zdjęć w  „Vogue”. Komentatorzy, projektanci mody i medioznawcy są oburzeni tym, że redakcja kultowego magazynu mody zamieściła zmanipulowane zdjęcie holenderskiej modelki Lary Stone. Biała w naturze jak mąka Lara jest na nim ciemnoskóra jak żona prezydenta Obamy. Aby widać było różnicę „biała” fotka modelki jest umieszczona obok „czarnej”.

Walcząca z rasizmem francuska organizacja SOS Racisme uważa, że zdjęcia są co najmniej nietaktowne. Nie brak jednak takich, którzy mówią o fotkach, że są po prostu rasitowskie.

Zastanawiałem się nad tym, ale doszedłem do wniosku, że „poczernione” oblicze modelki mnie nie oburza. To artystyczna prowokacja - jeśli zgodziła się na nią modelka - to so what? Zupełnie inną kwestią jest to czemu ma takie „poczernienie” służyć? Pobudzić naszą wyobraźnię?

Biało-czarna Lara.

 

15:54, jacuscipowiem
Link Komentarze (4) »

 

W 1917 roku dyktator, wówczas jeszcze jako dziennikarz, dostawał od szefa brytyjskiej siatki szpiegowskiej we Włoszech 100 funtów, za zwalczanie pacyfistycznych nastrojów wśród Włochów

Tak twierdzi Peter Martland, historyk z Cambrige, który przekopał się przez archiwa brytyjskiego wywiadu - MI5. Dowody na zatrudnienie Duce znalazł w dokumentach pozostawionych przez Samuela Hoare'a, który utrzymywał w Italii ponad setkę szpiegów w imieniu Jego Królewskiej Mości Jerzego V.

- Po rewolucji w Rosji i wycofaniu się jej z konfliktu Włochy były najmniej wiarygodnym sojusznikiem Wielkiej Brytanii - mówi „Guardnianowi” Martland. - Od jesieni 1917 roku przez co najmniej rok Mussolini dostawał 100 funtów, czyli równowartość dzisiejszych 6 tys. funtów, tygodniowo za ożywianie kampanii na rzecz wojny - dodaje badacz.

Zdaniem historyka Brytyjczycy nie chcieli dopuścić do tego, by pacyfistyczne nastroje sparaliżowały Włochy, a w szczególności włoski przemysł zbrojeniowy. To dlatego oprócz drukowania propagandowych artykułów i wojennych apeli w dzienniku „Il Popolo d'Italia” Mussolini wysyłał wojskowych weteranów, by rozpędzali pokojowe manifestacje w Mediolanie.

Historyk przyznaje, że 100 funtów tygodniowo to dla włoskiego dziennikarza w owych czasach to było mnóstwo pieniędzy, ale „naprawdę niewiele w porównaniu z 4 mln funtów wydawanymi na wojnę każdego dnia”. Martland podejrzewa, że Mussolini znany ze słabości do kobiet wydawał większość z tych pieniędzy na kochanki.

Mussolini przejął władzę we Włoszech w 1922 roku. Później stał się głównym sojusznikiem Hitlera. Zginął zastrzelony przez przez włoskich partyzantów w 1945 roku. Jego zwłoki powiedzono do góry nogami.

Koniec kariery Mussoliniego.

14:36, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego