Znajdziecie tu historie ciekawe i dziwne, przemyślenia na temat tego, co dzieje się w Polsce i na świecie. Nie zawsze ważne. Nie zawsze ważkie. I nie zawsze politycznie poprawne.
RSS
czwartek, 05 listopada 2009

Torysi kastrują brytyjską pozycję w Europie - powiedział w rozmowie z „Guardianem” francuski minister ds. europejskich Pierre Lellouche. Chodziło mu oczywiście o pomysł Davida Camerona na Europę, czyli wydzieranie Brukseli części władzy, na której przekazanie zgodzli się wcześniej labourzyści. Potem dodał jeszcze parę celnych zdań. m.in o autystycznym zachowaniu konserwatystów, którzy w kółko powtarzają to samo.

Muszę przyznać, że minister Lellouche świetnie to ujął. Pojechał po bandzie, ale trafił w sedno. Torysi już się wykastrowali z Parlamentu Europejskiego, wychodząc z grupy chadeków. W sumie Lellouche to bardzo fajny minister - wygadany, dynamiczny, ćmiący nieustannie mocne fracuskie papierochy. We wrześniu robiłem z nim wywiad, też rzucał bon motami, ale nie tak przaśnymi jak ten o kastrujących się torysach.

Czekam na kolejne celne porównania.

Swoją drogą ciekawe czy w Polsce wybuchłaby awantura, gdyby jakiś francuski minister powiedział coś podobnego o PiS?

Minister Lellouche

18:19, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009

David Cameron, przywódca Partii Konserwatywnej, wreszcie powiedział to, czego nie chciał powiedzieć od dawna, z czym zwlekał, co przyprawiało go o polityczny ból glowy. Powiedział, że nie będzie w stanie przeprowadzić referendum w sprawie traktatu z Lizbony po przejęciu władzy na Wyspach w 2010.  Obiecał za to, że za jego rządów warunkiem przyjęcia przez Wielką Brytanię kolejnego unijnego traktatu, ba warunkiem zgody na każdy nowy transfer władzy z Londynu do Brukseli, będzie referendum. Obrazowo ujął to tak: Brytyjczycy dostaną kłódkę, na którą zamknięty będzie przepływ władzy do Brukseli i to oni będą mieli do tej kłódki kluczyk.

Ładnie powiedziane. Tyle, że czasy kłódek i kluczyków się skończyły. I wcześniej czy poźniej Cameron bedzie musiał skorygować swe plany. Przekonać do swoich racji partnerów z UE będzie mu trudno.

Przy europejskim stole "piękny David" będzie zapewne twardym zawodnikiem. Będzie prężył muskuły, krzyczal oddajcie mi moją władzę (tak jak w latach 80. krzyczała Thatcher tyle, że o pieniądzach), będzie stawiał się w każdej sprawie. Potrwa to rok, albo dwa, ale w końcu  zrozumie, że to nie lata 80. i Unia zaszła zbyt daleko, by grać na zgranej karcie. Wcześniej czy później Obama powie mu, żeby zbytnio nie brykał, bo silna Unia (a takiej bez silnej Brytanii nie można sobie wyobrazić) leży w interesie USA i świata.

 

 

19:44, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

W Unii przyspieszenie. Klaus podpisał traktat z Lizbony i europejska karuzela zaczyna się kręcić coraz szybciej. Polska - dzięki usadzeniu Buzka w fotelu szefa Parlementu Europejskiego - już jest na karuzeli. Mamy wyjątkowo komfortową sytuację, bo za poparcie któregoś z kandydatów na przewodniczącego Rady Europejskiej i wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej zwanego w europejskim żargonie „hajrepem” możemy coś dostać.

Dzięki kilku sprytnym posunięciom Tuska na szczytach Unii (koalicje regionalne w sprawie pakietu klimatycznego i teraz - składki na wspracie biednych krajów przed konferencją w Kopenhadze) Polska jest posrzegana w UE jako ważny gracz. Z głosem takiego kraju-gracza trzeba się liczyć. Co więcej - kraj-gracz może dysktować swoje warunki. Ciekawe czy wiemy, co chcemy dostać? Mam nadzieję, że tak.

 

16:18, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009

Szkoły w dwóch londyńskich gminach dostały polecenie wprowadzenia wolnych dni w święta muzułmanów, hinduistów i sikhów. Dyrektorzy szkół zaapelowali do władz lokalnych o zdrowy rozsądek

W diwali, czyli hinduskie święto lamp nie było problemu, bo w tym roku w Wielkiej Brytanii było ono obchodzone i tak w dzień wolny od pracy - w sobotę 17 października. Ale w święto sikhów - urodziny ich głównego Guru Nanaka 2 listopada - zgodnie z wytycznymi lokalnych władz oświatowych dzieci powinny mieć wolne. Problem w tym, że w szkołach publicznych leżących w leżących na Wschodzie londyńskiej metropolii gminach Waltham Forest i Newham nie ma aż tak wielu sikhów. I dyrektorzy szkół, buntują się przeciw takim „politycznie poprawnym” instrukcjom z góry.

Zirytowani szkolni pryncypałowie poprosili władze lokalne o  zmianę wytycznych. - Dla takiej szkoły jak Kelmscott, gdzie większość dzieci to chrześcijanie i muzułmanie nie ma potrzeby wprowadzanie wolnych dni w diwali czy urodziny Guru Nanaka - tłumaczy w rozmowie z „Daily Telegraph” Lynette Parvez, dyrektor Kelmscott School z Waltham Forest.

W gminie tej jeden na sześciu mieszkańców to muzułmanin, ale hinduistów jest tylko 1,8 proc. a sikhów ledwie 0,6 proc.

Władze argumentują, że ta nowa polityka ma na celu promowanie tolerancji i zrozumienia dla osób wyznających inną religię. W oficjalnym piśmie napisano, że ma „podnieść świadomość różnych religii i kultur w społeczności szkolnej”.

Nauczyciele zapewniają, że i bez takich nakazów prowadzą taką politykę. - Szkoła pozwala na obchodzenie hinduskich, muzułmańskich czy sikhijskich świąt, dając wolne uczniom i nauczycielom wyznającym te religie jeśli o takie wolne dni poproszą - zapewnia Parvez

- Jesteśmy sfrustrowani tym, że domaga się od nas zamknięcia szkoły w takie święta bez uwzględniania profilu szkoły, uczniów czy kadry nauczycielskiej - mówi w wywiadzie z jednym z portali internetowych Rachel MacFarlane, dyrektorka szkoły dla dziewcząt w Walthamstow. A Craig Byron ze szkoły w Heathcote dodaje, że za wytycznymi kryje się motywacja polityczna.

W Wielkiej Brytanii mieszka ok. 1,6 mln muzułmanów. Szkoły w Manchesterze i Birmingham, gdzie dają wolne muzułmańskim dzieciom, ale decydują o tym dyrektorzy placówek. Podobnej swobody domaga się kierownictwo szkół publicznych w Waltham Forest i Newham.

20:43, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »

David Miliband, szef brytyjskiej dyplomacji i jednej z najbardziej dynamicznych polityków na Wyspach Brytyjskich zaprzeczył dziś medialnym spekulacjom jakoby to miał starać się o fotel szefa unijnej dyplomacji. Jednocześnie Miliband przyznał, że dobrym prezydentem UE (przewodniczącym Rady UE) byłby b. premier i jego b. szef Tony Blair.

Nie wiadomo, czy Miliband rzeczywiście gra o unijną dyplomację, ale jego zaprzeczenia sa dla mnie potwierdzeniem, że coś jest na rzeczy. Zaprzeczanie spekulacjom, że idzie się do Brukseli to w krajach UE rutyna. Im bardziej ktoś zaprzecza, tym z reguły bardziej myśli o jakimś awansie. Który z urzędujących premierów albo ministrów przyznałby się do tego, że zmyka z krajowej polityki przed upewnieniem się, że ma na to dostateczne szanse?

Co do Milibanda, to już dwa tygodnie temu pisałem w GW, że może być czarnym koniem w tej rozgrywce. W UE panuje bowiem przekonanie, że w wielkim rozdaniu 2010 Brytyjczycy powinni dostać któryś z ważnych foteli. Kandydaturę Blaira zablokuje Beneluks i Austria, poza tym były premier Wielkiej Brytanii nie ma poparcia konserwatystów. Zostaje „europejski” David. Biorąc pod uwagę, że chadecy chcą mieć w UE swojego przewodniczącego Rady, to teka ministra przypadnie socjalistom. A Miliband to człowiek lewicy.

 

David Miliband

19:13, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2009

Oto bilans wczorajszego występu Nicka Griffina, przywódcy skrajnie prawicowej Brytyjskiej Partii Narodowej w BBC w programie "Question Time". Osiem milionów widzów (z reguły program ogląda ok 3 mln), 350 skarg, z czego 240 na to, że BBC było stronnicze wobec Griffina, 100 na to, że rasista został wpuszczony do mainstreamowego programu. I 50 podziękowań dla stacji.

Sam Griffin wściekły - twierdzi, że zmieniono formułę programu tak, aby inni uczestnicy (m.in weteran Partii Pracy Jack Straw) mogli się z nim rozprawić. Wielki Rasista strojący się w piórka obrońcy białych brytyjskich robotników krzyczy, że program, który miał być jego wyborczą trampoliną był w zasadzie "linczem". Ale "Daily Mail" strzela w nas headline'ami, że to był "Nick Griffin Show". Czyli warto było.

Ciekawie się robi na Wyspach. Czuć wreszcie temperaturę w brytyjskiej polityce. Pieprzne będą te miesiące, które czekają nas do wyborów zapewne w maju lub czerwcu 2010. Torysi i Labour mają teraz sporo pracy, by wyrwać "white working class" ze szponów BNP.

14:57, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 października 2009

Wyobraźcie sobie papier toaletowy z nadrukiem o tym, że np. w długie zimowe wieczory lepiej nie włóczyć się po pustych ulicach, bo można paść ofiarą napadu albo gwałtu. Szkoci niebawem nie będą musieli sobie wyobrażać. No może z tym papierem toaletowym przesadziłem, ale szkocka policja zamierza wydać pieniądze podatników (w Wielkiej Brytanii rzecz święta) na specjalne ostrzeżenia na kartonach mleka.

I tak przy śniadanku (nieśmiertelne płatki - cereals) będzie sobie można przeczytać na kartonie mleka, że jesienią trzeba bardziej uważać na samochód i lepiej zamykać domy. Bo złodzieje są jesienią szczególnie aktywni.

Proponuję, by ABW wydrukowała ostrzeżenia o podsłuchach na butelkach wódki. Tak ku przestrodze, bo po pijaku więcej się paple.

Szkockie mleko w kartoniku

 

Czytaj: news.scotsman.com/scotland/Crime-message-to-be-served.5750397.jp

14:32, jacuscipowiem
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 października 2009

Przeczytałem gdzieś streszczenie wywiadu z belgijskim sinologiem, który opowiada jak na Europę patrzą Chińczycy. Otóż patrzą na nas - podobno - tak jak na skansen, gdzie może żyje się ładnie i wygodnie, ale na uboczu. Coś w tym jest. Różni europejscy eksperci pisząc o Unii i wyzwaniach przed jakimi ona stoi sięgają po metaforę skansenu, zamkniętego w sobie muzeum, skupiska pół miliarda zadufanych w sobie ludzi, którzy tracą wpływ na światową gospodarkę, o wojskowej mizerii już nie wspomne.

Co ciekawe nam Europejczykom wydaje się, że w tym europejskim ciepełku, w tym smrodku debat i pseudodebat o traktatach, prezydentach i komisarzach jesteśmy pępkiem świata. Otóż nie jesteśmy. Europa blaknie, traci na znaczeniu, rozmienia się na drobne.

Co do Chińczyków, to zamiast debatować to kolonizują świat zaczynając od Afryki. W Independent był kilka dni temu artykuł o tym jak cała kraje Afryki uczą się mandaryńskiego, by poznać język przyszłego świata. Trochę mnie to przeraża, a nawet więcej niż trochę. A jednak mandaryńskiego nie zamierzam się uczyć.

21:28, jacuscipowiem
Link Komentarze (2) »

Ciekawie robi się wokół Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP), partii tylko dla białych ludzi rasy kaukaskiej. Przynajmniej jeszcze do listopada, bo potem „narodowcy” będą musieli zmienić statut i przyjąć do swych szeregów kolorowych, jeśli takowi chętnie będą.

Dziś na stronie Wikileaks jakiś życzliwy zamieścił listę członków tego skrajnie prawicowego ugrupowania, wraz z ich adresami i informacją o profesji. To kolejny tego typu wyciek danych osobowych z tej partii. Okazało się, że w BNP nie brak profesorów i wojskowych, nie tylko emerytowanych. Nacjonalistyczna karta, jaką grają „narodowcy” , szafowanie sentymentami po imperium, odwoływanie się do brytyjskich wartości i siły oręża, robi widać swoje.

Może dlatego grupa emerytowanych dowódców armii brytyjskiej napisała ostry list przeciw strojeniu się BNP w patriotyczne piórka. Generałom nie podoba się przejmowanie przez narodowców drogich dla wojska wartości i symboli na potrzeby kampanii wyborczej.

Innym nie podoba się to, że BBC zaprosiła przywódcę BNP Nicka Griffina do czwartkowej debaty politycznej przed kamerami. Mówią, że to promowanie skrajnych i oddawanie trybuny faszystom. Akurat w tej sprawie stoję po stronie BBC, która tłumaczy, że ma obowiązek (ale także jest to część jej misji) wysłuchać przedstawiciela partii owszem wrednej, ale legalnej, mającej swego człowieka we władzach Londynu i posłów w Parlamencie Europejskim.

Skrajnych nie zwalczy się samą tylko izolacją. Oni już weszli do europejskiego mainstreamu. Lekiem na skrajność może być tylko i wyłącznie normalność i uczciwość w polityce. No i zasady, a nie populistyczny dryf za sondażami.

Nick Griffin lubi fotografować się na tle Churchila. Niektórych to wkurza. I słusznie.

 

14:07, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009

„Kocham Cię Gordon” - tak miał zwierzyć się w lutym br. brytyjskiemu premierowi Gordonowi Brownowi francuski prezydent Nicolas Sarkozy. O tym niecodziennym wyznaniu, które padło w momencie kiedy obaj politycy pracowali nad planem walki z kryzysem, opowiedział brytyjskiej prasie sekretarz Browna Tom Fletcher. - Wiesz Gordon, nie powinienem cię lubić. Jesteś Szkotem, nie mamy ze sobą nic wspólnego, jesteś ekonomistą, ale jakoś, Gordon, kocham cię, ale nie na sposób seksualny - mówił Sarkozy.

Gordon w latach młodości. Prawda, że można się było w nim zakochać?

14:56, jacuscipowiem
Link Dodaj komentarz »
wyborcza.pl
Jacek Pawlicki

Jacek Pawlicki, rocznik 1966. Absolwent Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W „Gazecie Wyborczej” od października 1991 - najpierw w „Gazecie Stołecznej” potem w „Wyborczej” - dziale gospodarczym i zagranicznym. W latach 1998-2002 korespondent „GW” w Brukseli. Obecnie redaktor, dziennikarz i komentator. Pisze zawodowo i dla przyjemności. Fotografuje świat dla przyjemności i z pasją. Żona, Aleksandra (dziennikarka „Przekroju”), dwóch synów Filip i Jakub. Pies, Smok - labrador biszkopt.

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Zdjęcia Jacka Pawlickiego